wtorek, 4 sierpnia 2015

4. Konfrontacja z losem

 PROSZĘ PRZECZYTAJCIE WSZYSTKO!

PISZCIE W KOMENTARZU WASZ ULUBIONY CYTAT, BĄDŹ CYTATY z tego rozdziału.

DO "ANONIMOWEGO HEJTERA":

NIEZŁY Z CIEBIE KREJZOL! :D Zadzierasz ze mną, zadzierasz z moimi czytelnikami! 

DO CZYTELNIKÓW: 

Napisałam cały rozdział, razem z muzyką i gifami o 3:00 (nie pytajcie), ale poprzedzając pytania - NIE JESTEM NO LIFEM. I zgadnijcie co się stało?

USUNĄŁ SIĘ. 

Jest teraz 3:57 i piszę to wszystko od nowa. Rozdział był dosyć długi, więc nie oczekujcie teraz fajerwerków. 

Moja mina jak się usunął rozdział:















Tak... Mniej więcej tak to wyglądało.


nie zanudzam dłużej! miłej lektury życzę.

AHA I JESZCZE JEDNO.
MÓJ ULUBIONY CYTAT Z TEGO ROZDZIAŁU TO "...MOJE SERCE EKSPLODUJE. ALE NIE KRWIĄ, TYLKO POCAŁUNKAMI DLA NIEJ"

WSZYSTKIE ZWROTY WYMYŚLAM SAMA. FAJNIE BY BYŁO JAKBYŚCIE TO DOCENILI.


________________________________________





(April)

|Selena Gomez - Good For You|

  
Witajcie wielmożni ludzie! Oto przed Wami wulkan energii!

Mam na imię April. April Camaretta. 

Pochodzę z włoskiej Wenecji.

 Mam 20 lat.

Mam rude włosy. Ale czasami są one koloru blond.

Moim chłopakiem jest Cristian, boy-friendem* JJ, a najlepszą przyjaciółką na całe życie (teraz nie żartuję, na serio na całe życie, nigdy nie pozwolę jej odejść) Del. 

Byłam rok w collegu (kierunek farmacja, nie polecam) ale to okazało się być totalną pomyłką i rzuciłam studia. Najbardziej chciałabym zostać kwiaciarką. Uwielbiam układać bukiety. Zawsze robię Philadelfii wianki. Ona je kocha.

Nie lubię, jak ktoś się kłóci. Niestety, ostatnio Cris i Jacob coraz częściej w tym praktykują.

Kiedy tylko weszłam do samochodu, usłyszałam wyzwiska. Jestem pewna, że jeśli nie zainterweniowałabym, skończyłoby się to z talerzem wbitym w skroń któregoś z chłopców.

-Jesteś totalnym tchórzem! - krzyczał JJ.

-Przynajmniej nie mam tak porypanej głowy jak ty! - odpowiedział Cristian.

-Ej, koniec! Chłopaki, czy wy do reszty oszaleliście?! - wrzasnęłam.

-To on zaczął! - powiedział Cob.

-Jak dzieci... Nie ważne, kto zaczął. Macie się przeprosić. Co jest z tobą Cristian?

-Ze mną?! Lepiej zapytaj jego!

-Koniec! Podajcie sobie dłoń.

Zamiast tego, o co ich prosiłam, Cristian wyszedł i z całej siły walnął drzwiami.

Przewróciłam oczami.

 

-O co się pokłóciliście? - zapytałam Jacoba.

-O nic. Lata taki zdenerwowany ostatnio, chociaż nie wiadomo, co go ugryzło.

-Zwróciłam uwagę.

Już miałam wyjść, kiedy przypomniałam sobie o czymś ważnym.

-Mieliśmy porozmawiać - posłałam mu triumfalny uśmiech. - Aż tak bardzo się zakochałeś?

-Nie masz pojęcia, jak bardzo - odpowiedział na moje pytanie. - Kocham każdą jej część. Kocham to, jak pije herbatę z łyżeczką w kubku - na co ty zresztą zawsze zwracasz jej uwagę, "chcesz sobie oko wydłubać?" - powiedział skrzekliwym głosem, rzekomo mnie naśladując. Oboje się zaśmialiśmy. - Uwielbiam jak śpiewa i gra na gitarze. I kiedy czyta książkę, albo słucha muzyki i coś ją bardzo zaintryguje, robi jej się pojedyncza zmarszczka na czole. Podoba mi się to, jak we wszystko co robi wkłada całe serce. Albo jak rano kiedy wstaje, słońce razi ją w oczy i lekko łzawią, są wtedy bardziej niebieskie niż zwykle. Ale najpiękniejsza jest, jak się cieszy.

-Wow, na serio ją kochasz - uśmiechnęłam się - od kiedy?

-Odkąd pierwszy raz się do mnie uśmiechnęła kiedy do was dołączyłem. A pamiętasz, na początku była bardzo... Cicha.

-Tak, to prawda.

-Kiedy Philadelfia ze mną rozmawia, śmieje się, to moje serce eksploduje. Ale nie krwią, tylko pocałunkami dla niej. 

-JJ, jesteś bardzo poetycki - zaśmiałam się.

-To samo powiedział mi Cris.

-Tak... Naprawdę coś złego się z nim dzieje. Z chęcią z nim pogadam.

(Philadelfia)

-Jacob, ja będę czekać na głównym molo. - powiedziałam do telefonu
-Okej, do zobaczenia - odpowiedział Cob i się rozłączył.

Szłam boso przez plażę, gdzie wiele osób rzucało frisbee lub grało piłką plażową.




Jakiś chłopak odbił piłkę zbyt mocno. W rezultacie wylądowała obok moich stóp. Odrzuciłam piłkę.

-Dzięki! - krzyknął chłopak.

-Nie ma sprawy! - odkrzyknęłam.

-Chcesz dołączyć do gry? - zapytał.

-Z chęcią, niestety czas mnie goni! - odpowiedziałam.

Weszłam na molo. Ku mojemu zdziwieniu nie było na nim tłumu turytów (chociaż nie oszukujmy się, życie w Los Angeles zaczyna się dopiero po 21).

Podeszłam do białej poręczy i wpatrywałam się w niesamowity zachód słońca.

Jeśli myśleliście, że Słońce jest największą gwiazdą we Wszechświecie, to żyliście w błędzie. Chociażby Syriusz - prawdopodobnie najbardziej znana znana gwiazda zaraz po Słońcu - jest od niego większy. Najprawdopodobniej największą i najjaśniejszą znaną nam gwiazdą jest VY Canis Majoris. 

VY Canis Majoris należy do gwiazdozbioru "Wielki Pies". Znajduje się w odległości około 4900 lat świetlnych od Ziemi (dla porównania Słońce jest oddalone od Ziemi tylko o 8 MINUT świetlnych).
Masa tej gwiazdy stanowi około 30-40 mas Słońca.

Pewnie zastanawiacie się, po co Wam o tym mówię?

Bo gdybyście widzieli kiedyś zachód słońca z takiego punktu na Ziemi jak ja, powinniście mieć świadomość, że są gwiazdy jaśniejsze i większe od Słońca, które w tamtej chwili wyglądało jakby miało eksplodować.

(VY Canis Majoris jest gwiazdą bardzo niestabilną, szacuje się, że eksploduje ona jak hipernowa w przeciągu najbliższych 100 000 lat, najprawdopodobniej tworząc po swoim wybuchu czarną dziurę. Szkoda.)

Spojrzałam na telefon. Na ekranie widniała godzina 20:43.

Jeszcze 15 minut - pomyślałam.

Mieliśmy iść z Jacobem do jakiejś budki z informacjami turystycznymi i zapytać się o ewentualne miejsce pracy (zanim zapytacie, tak, wszyscy mamy pozwolenie na stałe zamieszkanie w Ameryce, co wydawało mi się nie możliwe do spełnienia w moim przypadku).

Tak, ambicja jest.

Zamknęłam oczy i pozwoliłam ciepłemu powietrzu otulić moje ramiona.

-Piękny widok - błogi spokój przerwał mi czyjś lekko zachrypnięty głos.

-Tak - kiwnęłam głową i spojrzałam na mojego rozmówcę.

Był to chłopak średniego wzrostu, aczkolwiek o wiele wyższy ode mnie (ja mam 160 cm, on około 175). Kiedy ściągnął okularu przeciwsłoneczne zobaczyłam, jak bardzo niebieskie były jego tęczówki. Tlenione blond kosmyki układały się we wszystkie strony. Na dolnej wardze miał kolczyk, a nad brwią widniał ślad, więc uznałam, że tam też nosi kolczyk. Miał na sobie czarne jeansy z rozcięciami na kolanach - nienawidzę jak chłopak nosi takie spodnie - czarny t-shirt i czerwoną koszulę w kratkę. Nie miał więcej niż 20 lat.



-Pani stąd? - zapytał.

-Nie, jestem przejazdem. Może na dłużej - odpowiedziałam - a pan z Irlandii?


-A skąd pani wiedziała? - zaśmiał się.

-Ach, ma pan wyraźny akcent. Jestem poliglotką - odpowiedziałam.

Starałam się nie roześmiać i utrzymać poważny wyraz twarzy przy słowie "pan". Jego podejście w ogóle nie pasowało do jego wyglądu. Uśmiech mimowolnie wkradł się na moją twarz.

-Och, naprawdę? - zapytał z udawanym zdziwieniem - przepraszam, gdzie moje maniery. Nazywam się Niall James Horan - podał mi rękę. Nad jego nadgarstkiem zauważyłam tatuaż z napisem "LS130614". Już gdzieś go widziałam.

-Jestem Phi... Emily May... - zaczęłam. Spojrzałam na piasek i białe drzwi od toalety publicznej - Emily May Whitesand* - wymyśliłam jakąś tożsamość. Podałam mu rękę.
Nie wiadomo, czy "Niall James Horan" nie okaże się się krewnym Osamy Bin Ladena o imieniu "Hassan Del Laden" (oczywiście, nie jestem rasistką. Mam tylko jakaś wrodzoną odrazę do terrorystów).

Niall/Hassan spojrzał na mnie spod podniesionych brwi.

-Jesteś pewna? - zapytał.

-Jasne - odpowiedziałam krótko i poczułam, jak mój telefon wibruje. - Muszę już iść. Miło było cię poznać.

-Ciebie też! Spotkamy się jeszcze?


Udałam, że nie słyszałam i ruszyłam w kierunku Jacoba, który stał obok mojego "nazwiska'' (chodzi mi o toaletę publiczną). A ja wciąż zastanawiałam się nad tym tatuażem.

***

Kiedy wróciliśmy, April od razu zapytała nas o rezultat wyprawy.

-Tak właściwie, to jest kilka ofert - powiedział Cob - Szukają kucharza i kasjerki-kelnerki do pizzerii "L.A. Pizza". Podobno dopiero zaczynają. Złożyliśmy tam już nasze CV.

-Bez obrazy, Phi, ale co ty tam napisałaś? - zapytała April.

-Nie pytaj - odpowiedziałam z uśmiechem.

-Jest jeszcze praca kelnera lub kelnerki w "Village House". Podobno dobrze tam płacą. Tam też zostawiliśmy CV. A dla ciebie April - Delfi, fanfary poproszę - praca w kwiaciarni! Jakaś pani ma swoją kwiaciarnię, ale potrzebuje kogoś do pomocy.

***

Siedziałam na końcu vana. Zastanawiałam się nad tym tatuażem.

Wpisałam w wyszukiwarce "LS130614" ale nie dowiedziałam się niczego konkretnego. Dodałam słowo "tatuaż", ale dalej bez powodzenia.

W tej chwili do auta wszedł Cristian.

-Hej, Delfi. - uśmiechnął się do mnie. Nie rozumiem dlaczego Rill i JJ cały czas na niego narzekają, 

-Hej - odpowiedziałam.

-Podobno znaleźliście oferty  pracy - zagadnął.

-Tak, ale z moim "wykształceniem", którego teoretycznie nie mam, prawdopodobnie przyjmą tylko Jacoba.

-Może nie masz teoretycznie wykształcenia, ale w praktyce nie odstajesz. - zaśmiał się.

Ściągnął koszulkę, żeby się przebrać. I wtedy coś przykuło mój wzrok.

Och, tu jest - uderzyło we mnie.

Całą noc myślałam nad tym, dlaczego Niall James Horan/Hassan Del Laden i Cristian Ray Simpson mają identyczne tatuaże.

_________________________________________________________________________________


*boy-friend - chodzi mi tu o przyjaciela, który jest chłopakiem (nie jako partner)
** Whitesand - białypiasek (biały od drzwi toalet)



HEJ WSZYSCY!

Przychodzę z długo wyczekiwanym rozdziałem, ale mam nadzieję, że spodoba Wam się.

Jest dosyć długi :)

Pamiętajcie o cytatach i do zobaczenia! :*

~Mint Candy




   

4 komentarze:

  1. SZLAG BY TO!!!! Napisałam mega długi komentarz i go usunęłam... Grrrr!!! No normalnie już wiem jak się czułaś po usunięciu rozdziału... Dobra... Zacznijmy wszystko na spokojnie od początku...
    1. Chcę, żebyś wiedziała, że tak powinno być... Jeżeli jakiś "przeuroczy i kochany" anonim zadziera z autorką tak cudownego opowiadania, jest świadomy tego, że zadziera też z jego czytelniczkami... A to niezawsze może się skończyć dobrze... dla niego :D
    2. Tak w ogóle to też ostatnio miałam podobną przygodę jeżeli chodzi o usunięcie mojej twórczości... (Ten komentarz to mały pikuś... Zawsze mogę napisać coś lepszego) W każdym bądź razie pewnego pięknego dnia zabrałam się za poprawianie moich na początku dennych rozdziałów ( nie mówię, że ostatecznie są jakieś cudowne... Jednakże porównując poprawiony tekst z początkami jest choć odorbinę lepiej :D ) Mniejsza... No i poprawiam, poprawiam... Zostają mi dosłownie trzy, może cztery zdania i... wyłącza mi się komputer... Oczywiście wszystkie wprowadzone zmiany poszły w ciul! Powiem Ci szczerze, że na początku byłam tak wściekła, że myślałam iż się zabiję... Później miałam ochotę wyrzucić komputer przez okno, ale po upłynięciu kilku...dziesięciu minut zaczęłam wszystko od początku, ale byłam tak zrozpaczona, że nawet w połowie nie wyszło mi tak jak wtedy.. No nic... Takie życie... No, ale chciałam, zebyś wiedziała, że nie jesteś sama :D
    3. Nie ogarniam kompletnie Cristiana... Nie znajduję, żadnego powodu, przez który miałby się tak wściekać, a w dodatku wyżywać na biednym Jacobie... Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości to wszystko się wyjaśni...
    4. A skoro już mowa o Cobie to... On jest taki kochany, romantyczny, że po prostu cud, miód i wisienka na torcie... A ten talent poetycki tylko dodaje mu uroku... Ja tak bardzo chcę, żeby on był z Phil... Moim zdaniem oni do siebie bardzo pasują!!!
    (Dalsza część w odpowiedzi ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5. Muzyka i gify jak zwykle na ocenę celującą :D Boże połowa wakacji, a ja Ci tu z ocenami wyjeżdżam... Zabij mnie! :D
      6. NIAAAAALL!!! No jego to się naprawdę nie spodziewałam.. To znaczy... Owszem wiedziałam, że One Direction w końcu się tu pojawi, ale... Żeby tak nagle i niespodziewanie! Czy Ty chcesz mnie o zawał przyprawić, albo jeszcze coś gorszego?? No nieważne... W każdym razie... Jakoś nie mogę sobie wyobrazić słodzutkiego Niallerka z kolczykami i tatuażami, ale podejrzewam, że z czasem nawet zacznie mi się to podobać więc... Poczekam trochę :D A skoro już poruszyłam temat tatuaży to... Znów w mojej głowie kręci się milion pytań, a odpowiedzi jak zwykle brak!!! Co mają znaczyć te literki i cyerki?? Hah. W momencie kiedy zobaczyłam LS na początku to skojarzyło mi się tylko i wyłącznie z "larry shippers", ale to raczej nie o to chodzi nie?? :D No i jakie ma to powiązanie z Cristianiem?? Nic nie wiem i tylko mam nadzieję, że będziesz na tyle łaskawa, żeby dać nam odpowiedzi jak najszybciej :D
      7. Ulubiony cytat? Gdybym tylko mogła wcisnęłabym w to małe okienko cały rozdział, ale skoro są ograniczenia to... Moim zdaniem to zdanie wygrało życie "Nie wiadomo, czy "Niall James Horan" nie okaże się się krewnym Osamy Bin Ladena o imieniu "Hassan Del Laden" (oczywiście, nie jestem rasistką. Mam tylko jakaś wrodzoną odrazę do terrorystów)." No tak się uśmiałam, że po prostu miałam łzy w oczach! Swoją drogą czy Ty może oglądałaś film pt. "Podróż na sto stóp"? (Polecam Aleksandra aa) Bo tam był taki jeden co się nazywał Hassan, a jaki przystojny... Ach...! No, ale cóż... Trzeba wrócić ze świata marzeń i dokończyć ten rozdział jakoś :D
      Tak więc... Ogółem rozdział jest PER-FECT!!! Z niecierpliwością czekam na kolejny gdyż mam nadzieję, że tam częściowo zaspokoję swoją ciekawość! Mam nadzieję, że nie zraziłam Cię do mnie swoim nieogarem... W rzeczywistości ja jestem naprawdę normalna... Tylko jak się zabieram za komentarz to mi jakaś szajba odbija... No nieważne... Mam nadzieję, że zbytnio Ci to nie przeszkadza, a jeśli tak to wybacz ;) A teraz przyszło mi zanucić... "To już jest koniec... Nie ma już nic..." Tak więc. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, wysyłam wirtualne "hugi i kisski" <3 Do następnego papa! *.*

      Usuń
  2. Czy ty naprawdę pytasz się o ulubiony cytat?! NA SERIO?!? Odpowiedz sobie sama Pffff :-D
    Rozdział zarąbisty jak zwykle pewnie masz 5 z polskiego ;-)) I nie myśl że nie mam już teorii spiskowej na temat tatuaży (bo mam). A więc ode mnie tyle, długi rozdział długi komentarz, do zo następnym razem
    Lolly Moon łamane na StokrotkaMin łamane na J.A.P 😘😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!
    Chciałabym Ci pogratulować niezwykłego talentu do pisania. Mogę się zgodzić z @LollyMoon, na 500% masz 5, jak nie 6 z j. polskiego. Zazdroszczę, naprawdę. I mam nadzieję, że nie przestaniesz pisać tego bloga, bo jest w nim coś z mojej ulubionej książki "Kochani, dlaczego się poddaliście?". Czuję, że jesteś taka niewinna. Ale jednocześnie masz charakter... Nie wiem jak to opisać. Po prostu mnie oczarowałaś. Magia literatury. Mogę zauważyć, że masz naprawdę pojęcie nad czym pracujesz, ponieważ jest śmiesznie, wesoło, smutno, romantycznie... Właśnie co do romantyzmu. Nie przepadam za opisanymi scenami miłości, wolę konkrety, ale Ty na serio masz w sobie TO COŚ, co pozwoliło mi tylko się rozkoszować ich miłością. Philadelfia to takie rzadkie imię... Jestem ciekawa, czy ona odzwierciedla Ciebie, bo osobiście uważam, że dobry pisarz (np. Ty) daje (nawet nieświadomie) swoje cechy swoim bohaterom, ponieważ wie, jak się zachować w takiej sytuacji itp. Możesz mi zaufać, Twoje opowiadanie jest niesamowite i dużo bym dała, aby spotkać się z Tobą w rzeczywistym świecie, by sprawdzić, czy jesteś tak dobra, jaka ja myślę że jesteś.

    życzę weny i radości

    /Rebecca

    OdpowiedzUsuń