PAMIĘTAJCIE O WASZYM ULUBIONYM CYTACIE!
odwiedźcie zakładkę "bohaterowie", dużo się tam dzieje!
STYLIZACJĘ UTWORZYŁAM SAMA.
(Cristian)
|Shawn Mendes & Hailee Steinfield - Stitches|
Tak strasznie zależy mi na April. Nie chcę jej stracić, ponieważ ostatnie wydarzenia dały mi do myślenia.
Kocham Jacoba jak brata. Wiem, że on nie wydałby przyjaciół jak ja, ale najwidoczniej jestem nieodwracalnie pieprzonym egoistą. Muszę odgrywać jakiś gówniany teatrzyk, że niby jestem na nich zły.
A Delfi? Nigdy sobie nie wybaczę, ale nie mogę ryzykować, że coś się stanie April.
Przepraszam, Philadelfio.
Przepraszam, że przeze mnie, Twoje życie będzie kupą gówna,
(Niall)
-Okej, zdecydowanie gustuję w brunetkach, ale ta laska jest obłędna - powiedział Diesel - Dobra robota, Nowy.

Uśmiechnąłem się na te słowa. Diesel jest moim szefem i kumplem. Dołączyłem do tej grupy już dawno, jakieś dwa lata temu. Namówił mnie do tego mój najlepszy przyjaciel Sean. A moja ksywa nie wzięła się z tego, że jestem nowy, tylko dlatego, że najpierw byłem niepewny i dołączyłem jako ostatni. Zaczęli mówić na mnie "Nowy" i tak już zostało. Od czasów formacji nikt do nas nie dołączył, oprócz Julie, ale to inna historia.
Sean zginał w jednej akcji, a razem z nim pochowałem całą moją dobroć (nie żebym wcześniej ją miał).
Kiedyś nie zabiłbym człowieka, nie byłbym wstanie okraść kogoś lub uprowadzić. Ale teraz jestem innym człowiekiem i takie rzeczy nie są mi obce.
Od roku "polujemy" na Philadelfię May Reynolds. Wytropiłem ją ostatnio i skłoniłem do przedstawienia się. Skłamała. Powiedziała, że nazywa się "Emily May Whitesand", a przecież wiemy, że to gówno prawda.
-A kim jest ten chłopak na zdjęciu obok niej? - zapytał Diesel.
-To jest Jacob i prawdopodobnie jej chłopak. Niestety, jeszcze nie zidentyfikowałem jego postaci - odpowiedziałem.
-Dobrze się spisujesz - poklepał mnie po plecach.
Wyszedłem z naszego miejsca spotkań i wsiadłem na mojego Harleya. Pędziłem w stronę mojego loftu na przedmieściach i myślałem, jak będę się czuć stojąc twarzą w twarz z Philadelfią May Reynolds.
Zemstę czas zacząć.
(Jacob)
-Philadelfio, możemy porozmawiać? - zapytałem.
-Pieprz się - odpowiedziała blondynka.
-Jak ci się tu podoba? - kontynuowałem, jakby kąśliwa odpowiedź dziewczyny nie wywarła na mnie wrażenia.
-Jest totalnie świetnie! - krzyknęła sarkastycznie.
-Jestem z tego powodu bardzo zadowolony... - zaraz... Czy to ja powiedziałem te zdania?
Odwróciłem się. Tuż za mną stał ten blondyn, który rozmawiał z Philadelfią tamtego wieczoru na molo.
-...ale mniej podoba mi się twój język... Na szczęście mam na to rozwiązanie.
Chłopak zaczął iść w jej kierunku. Widziałem złość w jego oczach, ale nie mogłem się ruszyć, żeby jej pomóc.
-Jacob, obudź się - powiedziała Phi - obudź się, albo on mi zrobi krzywdę.
Na te słowa otworzyłem oczy. Spojrzałem na zegarek. 3:51.
Co miał znaczyć ten głupi sen?
-Delfi? - szepnąłem.
-Tak? - odpowiedziała, na co wydałem zaskoczone westchnienie. Zapomniałem, że Delfi cierpi na bezsenność.
-Nic. Chciałem tylko sprawdzić, czy jesteś.
-Jacob? - zapytała po kilku minutach ciszy.
-Tak?
-Pójdziemy na spacer?
-Okej.
Przeszliśmy przez bagażnik, starając się nie budzić Crisa i Rill.
Szliśmy wybrukowaną ścieżką obok plaży. W pewnym momencie Phi wzięła moją rękę. Spacerowaliśmy tak jeszcze chwilę, aż Delfi odwróciła się do mnie. Spojrzała w moje oczy, ale musiała stanąć na palcach i podnieść głowę. Pomiędzy nami jest jakieś 30 cm różnicy wzrostu.
-Hej, wszystko w porządku? Widzę, że coś się dzieje - zapytała.
-Jest okej - szepnąłem.
Złapałem ją w talii, przysunąłem do siebie i schyliłem się, żeby nie musiała stać na palcach. Patrzyłem w jej piękne oczy i pocałowałem ją.
-Dlaczego zawsze musisz nosić te czapki? Uwielbiam dotykać twoje włosy - powiedziała przez pocałunek, na co się uśmiechnąłem.
Od roku "polujemy" na Philadelfię May Reynolds. Wytropiłem ją ostatnio i skłoniłem do przedstawienia się. Skłamała. Powiedziała, że nazywa się "Emily May Whitesand", a przecież wiemy, że to gówno prawda.
-A kim jest ten chłopak na zdjęciu obok niej? - zapytał Diesel.
-To jest Jacob i prawdopodobnie jej chłopak. Niestety, jeszcze nie zidentyfikowałem jego postaci - odpowiedziałem.
-Dobrze się spisujesz - poklepał mnie po plecach.
Wyszedłem z naszego miejsca spotkań i wsiadłem na mojego Harleya. Pędziłem w stronę mojego loftu na przedmieściach i myślałem, jak będę się czuć stojąc twarzą w twarz z Philadelfią May Reynolds.

Zemstę czas zacząć.
(Jacob)
-Philadelfio, możemy porozmawiać? - zapytałem.
-Pieprz się - odpowiedziała blondynka.
-Jak ci się tu podoba? - kontynuowałem, jakby kąśliwa odpowiedź dziewczyny nie wywarła na mnie wrażenia.
-Jest totalnie świetnie! - krzyknęła sarkastycznie.
-Jestem z tego powodu bardzo zadowolony... - zaraz... Czy to ja powiedziałem te zdania?
Odwróciłem się. Tuż za mną stał ten blondyn, który rozmawiał z Philadelfią tamtego wieczoru na molo.
-...ale mniej podoba mi się twój język... Na szczęście mam na to rozwiązanie.
Chłopak zaczął iść w jej kierunku. Widziałem złość w jego oczach, ale nie mogłem się ruszyć, żeby jej pomóc.
-Jacob, obudź się - powiedziała Phi - obudź się, albo on mi zrobi krzywdę.
Na te słowa otworzyłem oczy. Spojrzałem na zegarek. 3:51.
Co miał znaczyć ten głupi sen?
-Delfi? - szepnąłem.
-Tak? - odpowiedziała, na co wydałem zaskoczone westchnienie. Zapomniałem, że Delfi cierpi na bezsenność.
-Nic. Chciałem tylko sprawdzić, czy jesteś.
-Jacob? - zapytała po kilku minutach ciszy.
-Tak?
-Pójdziemy na spacer?
-Okej.
Przeszliśmy przez bagażnik, starając się nie budzić Crisa i Rill.
Szliśmy wybrukowaną ścieżką obok plaży. W pewnym momencie Phi wzięła moją rękę. Spacerowaliśmy tak jeszcze chwilę, aż Delfi odwróciła się do mnie. Spojrzała w moje oczy, ale musiała stanąć na palcach i podnieść głowę. Pomiędzy nami jest jakieś 30 cm różnicy wzrostu.
-Hej, wszystko w porządku? Widzę, że coś się dzieje - zapytała.
-Jest okej - szepnąłem.
Złapałem ją w talii, przysunąłem do siebie i schyliłem się, żeby nie musiała stać na palcach. Patrzyłem w jej piękne oczy i pocałowałem ją.
-Dlaczego zawsze musisz nosić te czapki? Uwielbiam dotykać twoje włosy - powiedziała przez pocałunek, na co się uśmiechnąłem.

-Nie chcę, abyś kiedykolwiek odeszła - powiedziałem.
-Nigdzie się nie wybieram.
-Na pewno?
-Na pewno.
Szliśmy dalej w ciszy.
-Chciałabyś ze mną gdzieś pojechać? Zrobilibyśmy parę zdjęć - zaproponowałem.
-Jasne, super - uśmiechnęła się. - Jacob...
-Słucham?
-Kocham cię.
BUMBUMBUMBUMBUMBUMBUMBUMBUMBUMBUMBUM
FAJERWERKI WŁAŚNIE WYBUCHŁY.
Przeszedł mnie dreszcz, poczułem przewroty w brzuchu i z całej siły powstrzymałem się od zachowywania się jak małe dziecko, biegając, krzycząc i płacząc ze szczęścia.
-Powiedz coś, proszę.
-Też cię kocham, Philadelfio. Naprawdę, bardzo cię kocham.
Dlaczego jesteś idealna?
Stanęliśmy i Delfi pocałowała mnie mocno.
-Powinniśmy wracać - powiedziałem, kiedy się od siebie odsunęliśmy.
Zawróciliśmy w kierunku naszego vana. Kiedy byliśmy już w środku, Philadelfia zapytała:
-Jacob, mogę spać z tobą?
Zgodziłem się.
Phi ułożyła swoją głowę na mojej piersi i zasnęła szybko.
A ja zapadałem w sen stopniowo - słuchając jej spokojnego oddechu, myśląc, że przy takiej kołysance mógłbym zasypiać już zawsze.
(Philadelfia)
|Cher Lloyd - Just Be Mine|
|Cher Lloyd - Just Be Mine|
Okej, okej. Powoli, od początku.
JACOB POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE KOCHA.
O.mój.BOŻE.
Nie wiem, czy kiedykolwiek czułam się lepiej niż wczoraj przez tą godzinę. Całowaliśmy się, a potem zasnęłam kołysana przez unoszenie się i opadanie jego piersi, oraz miarowe bicie serca.
Philacob - takiego określenia użyłaby April.
I właśnie tak powiedziała:
-Ojeju.nie.wytrzymam.Philadelfia.i.Jacob.to...PHILACOB.
A ja jej odpowiedziałam:
-O.jeju.nie.zsikaj.się.bo.April.i.Critian.to...APRISTIAN.
Pokazała mi język i dalej gadała podekscytowana. Ja jej nie słuchałam, tylko patrzyłam na MOJEGO CHŁOPAKA, który robił dla nas jajecznicę.
-Phi, jedziemy na zdjęcia od razu po śniadaniu?
-Jasne - odpowiedziałam.
Szybko zjedliśmy, pożegnaliśmy się z April i Cristianem (który na chwilę wpadł bo czegoś zapomniał, nie ma go całymi dniami bo rzekomo szuka pracy), ja wzięłam swoje rzeczy i poszliśmy na przystanek autobusowy.
Wsiedliśmy w autobus numer 12 i pojechaliśmy z South Monica do Beverly Hills. Zajęło nam to chwilę.
Kiedy robiliśmy zdjęcia, widziałam, jak Jacob skupia się wyłącznie na tym, by zdjęcia były perfekcyjne.
Zrobiliśmy wiele ujęć, ale cztery były idealne.




-Okej, oficjalnie jesteś moją ulubioną modelką - zaśmiał się, kiedy zdecydowaliśmy się iść na lody - wyglądasz świetnie na zdjęciach.
-Dziękuję, ale to ty jesteś dobrym fotografem.
Kierowaliśmy się w dół ulicy Santa Monica Blvd. Z Beverly Hills do plaży było około godziny spaceru, więc postanowiliśmy zaoszczędzić na biletach autobusowych i się przejść. Chcieliśmy jak najszybciej wyjść z obwodu Beverly Hills, bo chociaż są tam świetne miejsca na zdjęcia, i nikomu to nie przeszkadzało, są tam strasznie drogie ceny. A mi tak właściwie to nie smakują żadne lody, więc nie mam zamiaru płacić 2 dolarów * za gałkę.
Kiedy znaleźliśmy jakąś budkę poza Beverly Hills, przeszukałam torebkę w celu znalezienia pieniędzy. Okazało się, że JEDYNE pieniądze, które mi zostały, to banknot 20 dolarowy.
-Cholera - westchnęłam.
-Co?
-Zostało mi już tylko 20 dolarów.
-Nie martw się, przecież zapłacę.
-Dziękuję.
-Nie ma za co, przecież jesteś moją dziewczyną.
MOGĘ UMRZEĆ.
-Co? - zapytałam zaskoczona.
Jacob natychmiast oblał się rumieńcem.
-To znaczy... Jeśli - jeśli chcesz, oczywiście - zaczął się jąkać.
-Oczywiście, że chcę, mój chłopaku.
-Okej, jakie chcesz lody? - zapytał, kiedy nadeszła nasza kolej.
-Wezmę rożek czekoladowy z sosem truskawkowym i podwójną posypką, proszę - uśmiechnęłam się.
-Poproszę rożek czekoladowy z sosem truskawkowym i podwójną posypką i rożek waniliowy z sosem czekoladowym - złożył zamówienie.
-Dziękuję - nachyliłam się, żeby go pocałować, ale on przyłożył mi loda do ust, rozmazując go na moim nosie.
-Nie wierzę, że to zrobiłeś - powiedziałam, udając, że się obrażam.
Cob podszedł do mnie i scałował waniliowego loda z mojego nosa i kącika ust, a ja pogłębiłam pocałunek.
-Obawiam się, że musimy przestać, bo lody nam się topią - zaśmiałam się.
***
(Dwa tygodnie później) 13 czerwca, 2014
Wszystko się jak na razie dobrze układa. Od dwóch tygodni pracuję w "L.A. Pizza" razem z Jacobem. Pracuję sześć godzin dziennie za 5 dolców za godzinę, a wypłatę mam co tydzień, więc w 7 dni zarabiam 210 dolarów.
Bardzo mi się to podoba.
Jacob pracuje osiem godzin dziennie i zarabia 7 dolców na godzinę. W ciągu tygodnia zarabia 392 dolarów.
Jestem teraz cholernie bogata (jak dla mnie te 210 dolarów co tydzień jest wielkimi pieniędzmi).
Właściciel pizzerii - Jason, jest młody, ale za to bogaty. Dobrze się z nim dogadujemy, jest naprawdę zabawny i towarzyski. W knajpce jest coraz większy ruch, ponieważ nasza pizza jest PRZEGENIALNA. Jacob jest naprawdę świetnym kucharzem. Pizze robi za szklaną ścianka, więc klienci mogą widzieć cały ten proces. Czasami mnie to wkurza, bo jakieś gówniary przychodzą tutaj prawie codziennie, tylko żeby pogadać z Jacobem. Zawsze kiedy je widzę stukam dwa razy w dzwonek przy ladzie, żeby go ostrzec. Ja jestem zawsze ubrana do pracy tak samo:
W radiu leciała piosenka Lady In Red, a ja po prostu musiałam podejść do mojego chłopaka i rzucić mu komentarz na temat jego czerwonego fartucha.
-Lady in red is dancing with me/ Dama w czerwienia tańczy ze mną/Cheek to cheek/ Policzek przy policzku/ There's nobody here/Nie ma tu nikogo/Just you and me/ Tylko ty i ja - zaśpiewałam mu do ucha.
-Ta piosenka świetnie mnie opisuje - zauważył.
-Jesteś niesamowicie spostrzegawczy - zaśmiałam się i wróciłam do pracy.
Zauważyłam przy oknie nowych klientów i podeszłam z menu.
-Dzień dobry! Proszę państwa - oh.
Przede mną siedział Niall/Hassan. Miał kolczyk w brwi i odsłonięte ramiona, dzięki czemu mogłam zobaczyć jego skórę pokrytą tatuażami.
-O, cześć! Emily May Whitesand? - odpowiedział z pewnością siebie.
-Uhum - odparłam speszona. Dlaczego tak dziwnie się przy nim czuję?
-Proszę, menu - położyłam karty obok niego i jakiejś dziewczyny, która z nim przyszła. Pewnie była jego dziewczyną. Miała długie kasztanowe włosy i jasne końcówki. Pamiętam, że miała śliczne oczy i uśmiechała się do mnie przyjaźnie. Pomyślałam, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić. I wtedy dotarło do mnie, że to jest ZOELLA. TA ZOELLA, której filmy oglądam i subskrybuję na YouTubie. Postanowiłam zachowywać się normalnie.
-Jacob, ten chłopak tu jest - szepnęłam pokazując głową stolik, przy którym siedzieli.
-Nie podchodź do niego.
-Dlaczego?
-Po prostu... Nie wiem. Oddaj ich do Eleanor.
-Ale Eleanor właśnie skończyła pracę. Wyszła pięć minut temu.
-No dobrze - westchnął ze zrezygnowaniem w głosie.
O co mu chodzi? Wiem, nie ufam temu blondynowi, ale dlaczego on też?
Porzuciłam tą myśl o podeszłam odebrać zamówienie.
-Mogę przyjąć zamówienie? - zapytałam, wyciągając długopis i notes. Postanowiłam być miła. Przecież oni mi nic nie zrobili.
-Tak, prosimy dużą wegetariańską, tylko bez szpinaku i pepperoni z podwójnym serem.
Zapisałam wszystko.
-Coś do picia sobie państwo życzą?
-Poproszę piwo z lodówki, a ty, Zoe? - zwrócił się do dziewczyny.
-Ja poproszę colę zero z lodówki - uderzył we mnie jej brytyjski akcent.
-Ile będziemy czekać na pizze? - zapytał
-Nie ma teraz ruchu, więc za około 15 minut - odparłam i poszłam za ladę przygotować napoje.
Wzięłam piwo i colę zero, kufel i szklankę po czym znów podeszłam do ich stolika.
-Cola zero, proszę - postawiłam napój przed Zoe - i piwo.
-Dziękuję - powiedzieli równocześnie.

-Ej, on się na ciebie patrzy. Głównie na twój tyłek. Cały czas. - szepnął Jacob.
-Mam go pobić? - zaśmiałam się.
-A ja mam to zrobić?
Pocałowałam go lekko w usta i zabrałam zamówienie Zoe i Nialla.
-Wegetariańska bez szpinaku i pepperoni z podwójnym serem, proszę - postawiłam pizze na stoliku.
-Dziękuję bardzo - powiedziała dziewczyna, a ja po prostu musiałam się uśmiechnąć, bo ona sprawia wrażenie tak bardzo miłej.
Siedzieli tam od 15:00 do 19:30, Niall zamówił jeszcze jedno piwo a Zoe sok ze świeżych pomarańczy. Zastanawiało mnie, co oni tak długo tam robili. Zaniosłam rachunek, a Niall obdarował mnie hojnym napiwkiem w postaci 10 dolarów.
-Do widzenia! - powiedziała Zoe, kiedy wychodzili.
-Do zobaczenia - odpowiedziałam.
_________________________________________________________________________________
HEJ!!!
Mam ostatnio wenę twórczą, piszę długie rozdziały i mam na nie pomysły. Wydaję mi się, że będą one teraz częstsze (przynajmniej do końca wakacji).
Kocham Wam Kropeczki! (Pamiętacie -Kropeczki :) Tak dawno Was tak nie nazywałam).
~Mint Candy


Ej czy może być coś takiego jak Kropkastioners?
OdpowiedzUsuńRozdział świetny *.* Tylko ten Najal mnie niepokoi 😭
Witaj Słońce Ty Moje Najdroższe!!! Przepraszam Cię za moje opóźnienie, ale jakoś za żadne opowiadanie się ostatnio nie mogłam zabrać... W każdym bądź razie, jestem, wróciłam zwarta i gotowa aby napisać kolejny mam nadzieję, że krótszy komentarz niż ostatnio no bo komu by się chciało tyle czytać... :D
OdpowiedzUsuń1. Nowi bohaterowie i te cytaty całkowicie podbiły moje serce! Cudoo!!!
2. Wszystkie zestawy oczywiście cudowne i nie ma się co dalej nad tym rozwodzić.
3. Okej, nie powiem, ale Cristian mnie teraz mega przeraża... Nie wiem co mam o nim myśleć... A tak bardzo go lubiłam...
4. Niall pracuje dla Harry'ego i poluje na Phil... WTF??? Nadal nic nie ogarniam, a nawet powiem, że w mojej głowie pojawił się jeszcze większy zamęt, ale chyba o to w tym wszystkim jak na razie chodzi...
5. Ten sen Jacob'a to po prostu... Miałam zawał!!! Albo przynajmniej stan przedzawałowy... Ale cieszę się, że jest czujny i w każdej chwili może obronić prześliczną blondyneczkę...
6. YEEEEEEEEEEEEEAH!!!! PCHILACOB!!! Jaram się!!! I to MEEEGA!!! I więcej w tym temacie ode mnie nie uzyskasz, bo większości moich słów lub wyrazów dźwiękonaśladowczych byś pewnie nie zrozumiała więc przechodzę do kolejnego podpunktu.
7. Sesja zdjęciowa i randka z Cob'em - I LIKE IT! I WANT IT!!! <3 ( przepraszam, że każdy podpunkt opisuję tak skrótowo, ale po ostatnim wywodzie podejrzewam, że masz mnie dość :D )
8. PCHILACOB pracują razem w pizzerii! Czy mogłoby być lepiej?? To się nazywa połączenie przyjemnego z pożytecznym!!! Twoje wspaniałe pomysły powalają!!!
9. Niall i Zoe?? Coś mi się tu nie podoba... Wydaje mi się, że to było stworzenie pozorów perfekcyjnej randki czy cóś podobnego, aby tylko mieć na oku Phil... W końcu, kto spędza cztery i pół godziny siedząc w jednym miejscu?? Podejrzaneee...
10. Dłuższe i częstrze rozdziały jak najbardziej mi to odpowiada! Skoro masz wenę i jeszcze ostatnie tygodnie wolności to trzeba je wykorzystać!!!
Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! Przepraszam za wszystkie błędy, niezrozumienia i wszystko za co mogłabym przeprosić... Pozdrawiam Cię serdecznie i przesyłam milioooony całusów!!! <3
Jul.
OdpowiedzUsuńJejku! Kocham tego bloga to opowiadanie.Mam nadzieję że będzie to bestseller na całym świecie.Kocham.Buziki.Pozdrówki dla Ciebie.
Adka co obcina włosy cążkami.
Tak, to ja, pewnie się mnie tu nie spodziewałaś, ale oto jestem i coś tam spróbuję napisać.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że nie będzie to nie wiadomo jaki szał, ale nie mam ostatnio głowy do czytania i komentowania.
Niemniej jednak dalej pozostałam Kropeczką, dalej o tym pamiętam, dalej uwielbiam tą historię, dalej uwielbiam Twój styl pisania, dalej uwielbiam Twoją oryginalność, dalej uwielbiam Ciebie. Soł tutaj się nic nie zmieniło.
Co do ostatnich dwóch rozdziałów, to miałam nie lada gratkę, bo Horan w wersji 'hide bad' jest po prostu tym, co Kropeczki lubią najbardziej (a przynajmniej ja xd)
Ciekawi mnie to, dlaczego ten gang poszukuje na niej zemsty... No i sam fakt, że w bohaterach znajdują się pod tytułem "Life saviours".
Czyich żyć są zbawicielami, że, kradną, zabijają i planują jakąś jedną wielką zemstę?!
I'm lost ._.
A mój ulubiony cytat (swoją drogą ciekawa koncepcja) to:
"Sean zginał w jednej akcji, a razem z nim pochowałem całą moją dobroć (nie żebym wcześniej ją miał)."
I LOVE IT, GIMMIE MORE NOW PLIIIZ <3
Mam nadzieję, że ten komentarz nie będzie totalnym rozczarowaniem, bo jest późno, ja jestem zmęczona i wgle już nic nie ogarniam. Od następnego razu postaram się poprawić, obiecuję :)
Do następnego Julcia <3