sobota, 9 maja 2015

2. Chcę wiedzieć

5 KOMENTARZY = ROZDZIAŁ 3


(Philadelfia)

|Ed Sheeran - Bloodstream|

Ludzie chyba nie widzą różnicy pomiędzy terminem "dobry", a "naiwny".

To, że jestem miła dla innych, nie znaczy, że jestem łatwowierna i naiwna. Skąd to wiem? I tu pojawia się moja historia.

Ostatnio przypomniałam sobie, jak w domu dziecka w Londynie chodziliśmy na wycieczki. Pamiętam tą fascynującą wycieczkę do muzeum figur woskowych "Madame Tussauds" w 2010 roku. Miałam wtedy 13 lat. Ale może zacznę od początku.

Moje pełne imię to Philadelfia May Reynolds. Słyszeliście kiedyś o takim biznesmanie jak Arthur Reynolds? Ten właśnie bogaty pan jest moim ojcem. A moją matką jest jakaś kobieta, która może i w tej chwili się sprzedaje. Kiedy się urodziłam, moja matka mnie nie chciała (w końcu narkotyki są lepsze niż dziecko, prawda?) i chciała mnie tak po prostu zostawić. Jak jakiegoś śmiecia. W ojcu zakwitło chyba coś jak "wyrzuty sumienia" i jako godny, bogaty klient oddał mnie do domu dziecka. Z tego co wiem, nazwisko mojej matki to Kimberly, ale to nie ma znaczenia, ponieważ wiem, że nigdy nie będę chciała jej szukać. Wiem, że powiedziałam, że jestem dobrą osobą, ale mam granice dobra. Jednak jeśli kiedyś ją spotkam, powiem jej, że wybaczyłam ten ból, który mi zadała. Nie potrafię się gniewać za długo.

W domu dziecka spędziłam prawie 18 lat. Pierwszych pięciu lat nie pamiętam kompletnie, a to dziwne, bo dzieci w wieku pięciu lat zazwyczaj zapamiętują już różne momenty z życia. Miałam sporo przyjaciół, w szkole nigdy się nie nudziłam. Na filmach zawsze jest tak, że w domu dziecka się nad kimś znęcają. I w moje 14 urodziny to właśnie ja stałam się takim kozłem ofiarnym. W bardzo szybkim odstępie czasowym straciłam wszystkich przyjaciół. Wiecie, taki kompletny "świr, luzer i geek" w jednym. Starałam się tym nie przejmować - STARAŁAM. Było to jednak trochę za trudne. Odskocznią była oczywiście gra na gitarze.

Wiem, moja historia brzmi tanio. Ale co poradzę, że tak było?

Więc uciekłam. Nie jestem już tą samą dziewczyną co kiedyś, ale zawsze staram się myśleć pozytywnie. To pomaga. Na serio.

Dobra, koniec o mnie.

Tak właściwie to nie koniec, ponieważ chcę powiedzieć coś o mojej obecnej sytuacji.

Zakochana.

Tak, to najlepsze określenie tego, jak się czuję w tej chwili. Chyba nie muszę Wam mówić w kim? To logiczne jak fakt, że nietoperze opuszczające jaskinię zawsze skręcają w lewo (dla niezorientowanych - mówię o Jacobie).

***
-Idziemy na imprezę i będzie zabawa! - krzyczałyśmy razem z Rill. 

Z namową Aprill pozwoliłam sobie kupić nowe ubrania. Byłam ubrana tak:





Natomiast April tak:




Obie wyglądałyśmy dosyć dobrze. Co prawda April zawsze wygląda lepiej niż ja, ale ładnemu we wszystkim ładnie.

Nie pamiętam kiedy ostatnio byliśmy w tak świetnym klubie.Oczywiście, ja i Rill musiałyśmy zrobić wielkie wejście, ale to już naturalne.

Vevo animated GIF

Rozsiedliśmy się przy wolnym stoliku i zamówiliśmy po drinku. Dosyć szybko się rozgrzałam.

-Idziemy na parkiet? - zapytałam. April i chłopaki wstali od stolika i ruszyliśmy podbić scenę.

|Selena Gomez - I Want You To Know|

Na parkiecie było tłoczno. W powietrzu unosiła się dusząca woń, która była mieszanką perfum i potu. Znaleźliśmy sobie miejsce do tańczenia i daliśmy się ponieść. Już po chwili bawiliśmy się w najlepsze.

Vevo animated GIF

Piosenka Seleny sprawiła, że każdy, nawet największy gbur na imprezie zaczął podrygiwać. April tańczyła z Crisem, a ja z Jacobem. I powiem Wam coś.

Po raz pierwszy czułam to coś, co przez wielu z Was nazywane jest "chemią". W jednej chwili wydawało mi się nawet, że JJ szepnął mi do ucha "Kocham cię", ale równie dobrze mógł to być czynnik mojej fantazji, alkoholu, słów piosenki i zaduchu. Dosłownie widziałam gwiazdy.

-Muszę wyjść - powiedziałam i jak najszybciej zeszłam z parkietu. Korytarzem udałam się do wyjścia. Wybiegłam na zewnątrz i odetchnęłam. Z kieszeni spodni wyciągnęłam mały przenośny inhalator. Astma nie jest przyjemna.

Po chwili obok mnie pojawił się Jacob.

-Wszystko okej? - zapytał

-Tak, już lepiej.

Przez dłuższą chwilę wpatrywaliśmy się przed siebie.

-Może tak... - zaczęliśmy w tym samym momencie

-Ty pierwsza - zaśmiał się

-Może zwiniemy się? Pójdziemy na plażę, tam też są świetne imprezy - powiedziałam z nadzieją, że Jacob się zgodzi

-Z jak największą chęcią.

                                      ***
Wysłaliśmy sms'a do Rill i Cris'a, więc nie powinno być żadnego problemu.

Spacerowaliśmy po plaży, ku mojej satysfakcji nie było tam żadnej imprezy (wiecie, obcasy w dłoń, ciemno, piach, romantycznie jak w filmie). Nasza rozmowa szybko rozrosła się z tematu "braku papieru w toaletach publicznych", do "wyglądasz pięknie w świetle księżyca". Jacob jest romantyczny, a ja jestem typową dziewczyną, więc działają na mnie takie rzeczy. Więc jeśli nie jesteście typem "romantyków", to pożyczam Wam moje tęczowe wiadro i możecie rzygać tęczą do woli.

-Powiedzieć ci coś? - zapytał Cob

-Jasne - odpowiedziałam

-Wiesz, jak bardzo jesteś wspaniała? - wypowiedział słowa, o których nigdy nie myślałam, że wyjdą z jego ust. Niezbyt wiedziałam co powiedzieć. Oblałam się rumieńcem. - proszę, powiedz coś.

Zatrzymałam się i złapałam go za rękę. Nie mogłam się powstrzymać, musiałam. Czekałam na ten moment zbyt długo, by teraz czegoś w sobie wyrzec.

I zrobiłam to. Pocałowałam Jacoba.








_________________________________________________________________________________

Wiecie co? Wolę być znienawidzona za to kim jestem, niż kochana za to kim nie jestem.

Mam nadzieję, że podobał się Wam rozdział #2 :)

Jeśli rzygacie tęczą, zostawcie po sobie komentarz!

POZDRAWIAM
~Mint Candy








7 komentarzy:

  1. Jeju, jaka beznadzieja!
    Kiedyś pisałaś OK, co wcale nie mówię, że było dobrze, ale teraz to JAKAŚ MASAKRA.
    W ogóle nic nie powiedziałaś jeszcze o fabule, tylko się z tym guzdrzesz. Dobry blog powinien być zwięzły a nie jakbyś pisała jakiś monolog. Jesteś beznadziejna i mówię tak, bo to prawda.

    SKOŃCZ Z PISANIEM I NIE ZAŚMIECAJ INTERNETU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam bardzo, ale jak coś nie pasuje to wora ze dwora. Nikt nie przymusza nikogo do czytania żadnego ff, a jak się nie podoba, to wypad i nie uprzykrzaj życia tym, którzy to opowiadanie lubią i czytają z chęcią.
    *************************************
    Rooooozdział cuuuuudowny!
    Nie przejmuj się takimi idiotami, nie wiedzą co piszą. Cgyba lepiej słuchać się zdania doświadczonych i oczytanych krytyków jak ja *skromność in the air* (w razie wątpliwości wejdź w mój profil i zobacz ile blogów czytam lub już przeczytałam)
    Tak więc :D
    Dobrze przewidziałaś z tym wiaderkiem. Normalnie takie sytuacje są dla mnie udręką. Ale nie tutaj. Ty umiesz tak to ująć, że przy czytaniu nie mgli, ale ciekawi. Ogromny plus dla Ciebie.
    No i ciągle trzymasz w okropnym napięciu. (Nie żeby coś, to też jest plus, bo wzmaga tylko emocje, tylko że jako czytelnik oczywiście niecierpliwie wyczekuję na ten moment, kiedy będzie ciąg dalszy. Uzależniasz dziewczyno!)
    Jak zwykle świetne stylizacje *.*
    Nie wiedziałam, że nietoperze zawsze skręcają w lewo. Tak, ja jestem ta niezorientowana, mi nawias się przydał :D
    Podsumowując, nie przejmuj się, kontynuuj pisanie po swojemu, bo robisz to świetnie. Nie zmieniaj niczego dla ludzi. Niech to opowiadanie pozostanie takie, jakim je stworzyłaś i zamierzyłaś, bo jest świetne. Do następnego aniołku <3

    OdpowiedzUsuń
  3. *Do komentatorki na samej górze*
    Witam Cię bardzo serdecznie na przewspaniałym blogu naszej najukochańszej Juleczki, które ma wspaniały talent do pisania i wiem co mówię, bo trochę już w swoim życiu przeczytałam (nie tylko blogów) więc trochę się obracam w tym temacie. Łatwo jest krytykować czyjąś pracę, ale żeby ruszyć swoje przysłowiowe "cztery litery" i stworzyć choć w połowie tak dobry rozdział jak ten to już jest trudniej! W IMIENIU JULII I CZYTELNICZEK TEGO FF NIE ŻYCZĘ SOBIE, ŻEBY JAKIŚ "ODWAŻNY ANONIM" OBRAŻAŁ AUTORA I JEGO TWÓRCZOŚĆ!!! AMEN!
    **************************************************************************************************
    No to teraz czas uspokoić swoje wzburzenie i napisać coś do mojej ukochanej autorki! Na początku wielkie i ogromne PRZEPRASZAM za to, że tak późno, ale tak jak już się wypowiadałam pod jednym blogiem po prostu nie wyrabiam z tymi wszystkimi blogami i staram się nadrabiać kiedy tylko mogę, ale wychodzi jak wychodzi... A co do rozdziału... Najpierw plusy...
    1. IDEALNE GIFY I MUZYKA (o zestawie nie wspomnę)
    2. Przekaz treści jak zawsze wspaniały. Nie za dużo opisów, nie za dużo akcji = PERFEKCJA!
    3. Tak bardzo pobudziłaś moją wyobraźnię tym fragmentem z plażą, że po prostu, aż sama zechciałam tam być z jakimś przystojniakiem... Marzenie...
    4. Ogólnie rzecz biorąc wyzwoliłaś u mnie dużo różnych emocji tym rozdziałem. Na przykład czytając o tym wiaderku śmiałam się w głos jak jakaś głupia... Co zdarza mi się dość często czytając różne ff.
    5. Nie wiem co mam jeszcze napisać. W ogóle jakoś bez sensu jest napisany ten komentarz, ale po tygodniu pełnym kartkówek i sprawdzianów i w trakcie uczenia się matematyki nic lepszego nie stworzę. I za to też przepraszam... Mam nadzieję, że mi wybaczysz, a ja obiecuję, że się poprawię i pod następnym rozdziałem będzie lepszy komentarz ode mnie.
    Aha! Mam tylko jeden minus!!! DŁUGOŚĆ ROZDZIAŁU - stanowczo za krótki, no ale jakoś się z tym pogodziłam... :D
    Tak na koniec! Juleczko najdroższa nie przejmuj się "hejtami" w ogóle!!! Masz innych komentatorów, którzy piszą Ci samą prawdę. (Napisałam i plusy i minusy więc sama widzisz...) Opinię osób, które bezpodstawnie krytykują czyjąś pracę i to jeszcze po chamsku się nie ujawniając możesz spokojnie zignorować gdyż zapewniam Cię, że nawet jednego zdania nie potrafią napisać bezbłędnie i zazdroszczą osobom, które mają talent i odważyły się pokazać go całemu światu udostępniając swoją twórczość na blogu! Mam nadzieję, że i ja i Eragona aa dzięki naszym komentarzom zarówno pod tym jak i pod Twoim drugim blogiem uświadomiłyśmy Ci, że jesteś wspaniała i niczego nie musisz zmieniać gdyż każde z nich jest wspaniałe takim jakim jest... Dobra powinnam skończyć, bo jeżeli chodzi o pisanie rad i pocieszanie to mogłabym pisać i pisać nawet do jutra... Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ! DUUUŻO WENY CI ŻYCZĘ SŁONECZKO!!! <3

    PS. Jeżeli znajdziesz chwilkę to zajrzyj do mnie :* http://one-moment-can-change-everything-1d.blogspot.com/2015/05/rozdzia-szesnasty.html

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW super rozdział!
    A anonim to niezły krejzol 😜
    Rzygam tęczą już mi się z wiadra wylewa 😢

    OdpowiedzUsuń
  5. MAm nadzieję że juz niedługo następny rozdział :) Super blog !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział! Ogumienia cały blog jest super! Czekam na następny! ��☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń